środa, 15 kwietnia 2015

[PRZEDPREMIEROWO!!!] - "Czarne Światła. Łzy Mai"- Martyna Raduchowska

Science fiction to odłam fantastyki, który ostatnio mocno zaniedbywałam. Książka "Czarne Światła. Łzy Mai" Martyny Raduchowskiej nieoczekiwanie to zmieniła.



Wszystko miało swój początek pewnego dnia w siedzibie głównej Beyond Indrusties. Wszystkim wydawało się, że to bardzo dobrze strzeżony budynek w New Horizon.
Porucznik Jared Quinn znalazł się w samym centrum tragicznych wydarzeń tego dnia wraz ze swoimi ludźmi. Nie przeżył nikt oprócz porucznika i jego dotychczasowej syntetycznej asystentki o imieniu Maya, która wraz z Angeliną uratowała go przed śmiercią. Ledwo świadomy zdążył usłyszeć, co syntetyczka mówiła policjantowi w helikopterze w odpowiedzi na rutynowe pytanie. Wynikało z tego, że zamieszanie w laboratorium zostało spowodowane przez syntetyków biorących zakazany lek. Gdy Jared Quinn odzyskał przytomność, to dowiedział się, że przeszedł częściową cyborgizacje, a jego zaufana asystentka zabiła dwóch mundurowych i zdezerterowała za Mur, żeby dołączyć do reszty buntowników.
Porucznik musiał następnie przejść terapię, dzięki której miał przyzwyczaić się do implantów w ciele oraz zwalczyć traumę związaną ze stratą ludzi podczas wydarzeń z B- Day.
Powrót do czynnej służby Quinna również był uzależniony od wyników leczenia.
Po wydaniu opinii przez lekarkę, policjant wrócił do pracy, lecz szybko się przekonał, że teraz maszyny robią niemal wszystko za nich.
Porucznik powoli zaczął oswaja się z otoczeniem, ale nadal pragnął zemsty na Mai. Postanowił dezaktywować ją na zawsze.
Kolejne wydarzenia dają mu pretekst do poszukiwania jej i wymierzenia kary. Czy dokona odwetu?

Wydarzenia opisane w powieści są fikcją, ale pokazują, że w niedalekiej przyszłości ludzie jeszcze bardziej uzależnią się od nowinek technologicznych. Zresztą już dziś dla większości młodych ludzi brak Internetu czy smartfonów to koniec świata. Już dziś ludzie uzależniają się od wynalazków techniki.
Książka jest napisana tak, że czyta się się ją szybko aż do ostatniej strony, na której czeka niespodzianka. Mowa o napisie: “koniec tomu pierwszego” w najmniej odpowiednim momencie – czyli tuż przed rozwiązaniem policyjnej zagadki. Fragment przed tymi słowami sprawił, że jak na szpilkach czekam na kontynuację tej ciekawej oraz ukazującej to, co może stać się za kilkadziesiąt lat powieści. Gorąco polecam oraz dziękuję autorce za “zajawkę”, o czym jest książka, co pomogło mi zdecydować się na przeczytanie całości. Gdyby nie to nie miałabym argumentu potwierdzającego decyzję na tak ( sięgnęła bym po nią w oparciu o inne powieści autorki.)


Recenzja dla:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...