poniedziałek, 27 października 2014

"Złośliwa trzynastka"- [Stephanie Plum#13] - Janet Evanovich

Zapowiadałam przy okazji recenzji poprzedniego tomu cyklu napisanego przez Janet Evanovich, że kiedyś przyjdzie czas na trzynastą część. Teraz właśnie "Złośliwa trzynastka" została przeze mnie pochłonięta z wielką radością i wylądowała na półce moich ulubionych powieści.


Stephanie miała męża zaledwie piętnaście minut, a formalnie wszystko trwało pół godziny (wliczając papierkową robotę związaną z rozwodem i sam rozwód). Miała wtedy nadzieję, że nigdy więcej nie zobaczy swojego byłego męża, Dickiego Orra. Wiadomo, że czasami nadzieja pozostaje tylko pobożnym życzeniem. Tak właśnie było w przypadku Steph, bowiem pewnego dnia oddaje przysługę Komandosowi, czyli swojemu mentorowi (pokusiłabym się uznać go za jej bliskiego przyjaciela). Zadanie polega na podłożeniu pluskwy prawnikowi, którym okazuje się właśnie Dick Orr. Łowczyni toczy wewnętrzną walkę ze sobą z tego powodu.
Gdy Lula i Connie dowiadują się o tym, że Stephanie idzie na spotkanie ze swoim eks, to postanawiają razem z nią jechać do kancelarii, by nie przepuścić okazji na obejrzenie widowiska, którym może być kolejny napad szału na "końskiego zada". Wspomniany napad wściekłości ma miejsce, jednak obywa się bez ofiar śmiertelnych. Następnie Stephanie i jej koleżanki powracają do pracy. Niestety, ten dzień nie zasługuje na miano dobrego. Po wizycie łowczyń Dickie znika ze swojego domu. Pozostają po nim tylko ślady krwi na podłodze i nikt nie wie, co się z nim stało. Stephanie staje się podejrzaną o morderstwo Orra, bowiem jest kilkoro świadków potwierdzających, że łowczyni w szale napada na byłego męża.
Steph skarży się Komandosowi oraz wraz z nim stara się wybrnąć z tej sytuacji. Okazuje się też, że kancelaria, w której pracował Orr ze wspólnikami, pomagała dilerom i gangsterom w praniu brudnych pieniędzy, księgowali to jako koszty porad prawnych. Wspólnicy również znikają bez wieści, co nie poprawia sytuacji bohaterki, gdyż jest ona zastraszana przez jednego z prawników.

Czy Steph zostanie przez kolegów Morellego oczyszczona z zarzutów w sprawie zniknięć prawników?
Co ukrywa kancelaria prawnicza, w której pracuje Orr?

Uważam, że to są najistotniejsze pytania, na które odpowiedzi znajdziecie na końcowych stronach, co jest już regułą w tej serii. Nie ma nawet cienia szansy na odgadnięcie zakończenia wcześniej, niż zostało to zaplanowane przez autorkę. Trzeba też dodać, że okładka jest przepiękna... ach te kolory... jeden z nich to mój ulubiony (nie jest to róż). Seria mnie tak oczarowała, że aż zrobiłam sobie unikalną zakładkę do książek z cytatem zawierającym wypowiedź Komandosa. Wszyscy się mnie pytali mnie, dlaczego się tak uśmiecham. Kilka razy nawet dostałam upomnienie za czytanie na lekcji, ale tak to już jest w przypadku lektury takiej cudnie napisanej książki, która działa jak rozweselacz w te ponure jesienne dni. Jedyne, co mnie bardzo zaskoczyło w "Złośliwej trzynastce", to błąd w druku (na 313 stronie - zaznaczyłam go ze znakiem zapytania, tak mocno w to nie wierzę). W innych tomach tego nie było, ale to nie psuje całości i ten błąd jest łatwy do przeoczenia czy zignorowania, lecz takie rzeczy zawsze się mogą zdarzyć, to normalne. Książka jako remedium na wszystko działa długotrwale, nawet kilka dni pod rząd podtrzymuje wesoły humorek czytającego (przynajmniej w moim przypadku tak jest). Polecam i oczekuję czternastego tomu, który pojawi się już w listopadzie tego roku. 



Recenzja dla:

1 komentarz:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...