niedziela, 21 września 2014

"Sklepik okamgnienie. Busola snów" - P.D.Baccalario

Swego czasu pisałam o książce “Sklepik Okamgnienie. Walizka pełna gwiazd”. Był to pierwszy tom opisujący przygody Finleya MC Phee, mieszkańca Applecross, który spotyka ekscentryczną rodzinę Lilych. Teraz w drugim tomie, zatytułowanym "Sklepik Okamgnienie. Busola snów", zostajemy wtajemniczeni w dalsze losy głównego bohatera oraz właścicieli sklepiku. Są też dziwne i tajemnicze zniknięcia owiec z gospodarstw oraz inne intrygujące sprawy.

Sklepik Okamgnienie 2. Busola snów

W sklepiku od pewnego czasu jest zastój w interesach, więc Locan Lily oraz jego córka, mimo niechęci do swojej klientki, spełniają jej życzenie. Zapewne nie przeczuwają jej zamiarów.
Fin zostaje pozbawiony posady zastępcy listonosza Julesa. W zamian dostaje nową pracę od wielebnego Prospero. Do jego obowiązków należy od tej pory zaznaczanie na mapie miasteczka każdej plaży i spisywanie informacji na jej temat, w dodatku bardzo wyszukanych. Prywatnie jest obrońcą sklepiku, ale nie przykłada się do nauki zadanej przez Aiby.
Większość mieszkańców Applecross uważa, że ojciec dziewczyny, Locan, stoi za sprawą zniknięć owiec. Fin jednak ma całkiem odmienne zdanie. W końcu natrafia na coś naprawdę niebezpiecznego, niezwykłego i nie z tego świata - prawdziwego porywacza owiec i starej Comai, a na dodatek odkrywa zmowę przeciwko rodzinie Aiby.

Czy uratuje sklepik rodziny Lilych? Jaką cenę przyjdzie mu zapłacić za “zabawę” w detektywa? Jakie to przyniesie konsekwencje?

Krążą opinie, że czasem lepiej napisać jedną książkę, a nie serię, która co tom coraz bardziej sięga dna. W tym konkretnym przypadku jest na odwrót. Ten tom jest lepszy od pierwszego, przyjemniejszy w lekturze, odrobinę barwniejszy oraz wzbogacony w zawirowanie na linii Aiby - Fin, przez co jeszcze bardziej wciąga i zmusza do uważniejszego śledzenia wydarzeń. Książka jest od czasu do czasu wzbogacona o przerywniki w postaci rysunków wraz z opisami działania konkretnego przedmiotu ze sklepiku "Okamgnienie". Ilustrator, podobnie jak autor powieści, wykonał kawał dobrej roboty. Wydawnictwo także się postarało i dopracowało wszystko, za co było odpowiedzialne. Przygody Fina polecam rodzicom młodszych dzieci (6-7 lat), starszym dzieciom i tym, którzy są ciekawi, co wyszło z niebanalnego połączenia przedmiotów z bajek typu historia o Alladynie.

Chciałabym, żeby pojawił się kolejny tom, bo to dla mnie swego rodzaju odskocznia od literatury, którą zazwyczaj czytam. 

Recenzja dla:

Wydawnictwo Olesiejuk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...