czwartek, 10 lipca 2014

"Parszywa dwunastka" - [Stephanie Plum #12] - Janet Evanovich

Parszywa dwunastka to tytuł znanego filmu, w którym występują tacy popularni aktorzy jak Donald Sutherland czy Telly Savalas. Jednak nie o tym będzie moja recenzja. Po prostu tak samo jest zatytułowana kolejna część przygód trzydziestolatki z Jersey. Chodzi oczywiście o Stephanie Plum. Na portalu FaceBook powstał nawet specjalny fanpage, który reklamuje ją w ten sposób: „Lepsza od Jamesa Bonda, śmieszniejsza od Bridget Jones”. Czytelnicy, którzy zapoznali się z poprzednimi częściami, dobrze już wiedzą, że mowa o łowczyni nagród, która w jedenastu poprzednich częściach miała już tyle przygód, że z powodzeniem może powstać o tym serial telewizyjny. 

A skąd taki tytuł? Chodzi o to, że nasza „Sherlock w spódnicy” musi zdążyć wyjaśnić wszystko, zanim (jak w bajce o Kopciuszku) zegar zabije dwanaście razy. Autorką całego cyklu jest Janet Evanovich. Aktualnie jest jedną z najlepiej zarabiających pisarek w Ameryce. Urodziła się jako Janet Schneider, a początkowo pisała jako Steffie Hall. Z taką skłonnością do kamuflażu była idealną kandydatką na dobrą powieściopisarkę. O Stephanie Plum napisała już aż 25 książek. Najnowsza ukaże się w tym miesiącu pod tytułem Top Secret Twenty-One. W tym cztery z tych książek są poza oficjalnym cyklem, nazwane jako Between the Numbers. Po tym wstępie przejdę teraz do sedna sprawy.

Wiadomo, że istnieje wiele prac, w których jest duże ryzyko zawodowe, gdzie można spotkać niebezpiecznych ludzi. Bohaterka wykreowana przez Janet Evanovich ma właśnie taką pracę. W książce Parszywa Dwunastka spotyka szaloną kobietę, która za każdym razem celuje do niej z broni. Jednak dla Stephanie Plum to chleb powszedni, gdyż pracuje przecież jako łowczyni nagród.
Pomaga jej Connie i Lula.
Wspólnie ścigają ludzi, którzy z różnych przyczyn nie stawiają się na procesy sądowe. Potem przekazują ich przed oblicze sądu. Są w tym tak dobre, że bardzo szybko przybywa im coraz więcej zleceń i są zmuszone szukać kogoś dodatkowego do biura. Na ich ofertę zatrudnienia odpowiada mnóstwo osób, ale nie spełniają one oczekiwań. Tymczasem niespodziewanie pojawia się tajemnicza kobieta, która przedstawia się jako Carmen Manoso, żona Komandosa. Tym, którzy nie zapoznali się z moją poprzednią recenzją o tej serii, przypominam, że chodzi o przyjaciela, mistrza i obrońcę głównej bohaterki. Stephanie jest zszokowana, że jej mentor może być żonaty, gdyż wydawał się być typem wiecznego singla. Łowczyni nagród dowiaduje się też, że na Florydzie ktoś porwał małą dziewczynkę, Julie Martine, a podejrzanym jest ojciec dziecka – Carlos Manoso (Komandos). Nasza bohaterka rozpoczyna śledztwo na własną rękę i próbuje od Czołga (prawej ręki jej mistrza) wydusić informacje, dlaczego Komandos nie daje znaku życia. Niczego jednak się nie dowiaduje, więc wyrusza na dalsze poszukiwania. W końcu spotyka swojego przyjaciela w jego mieszkaniu w chwili, gdy sprawdza zawartość jego komputera, w którym znajduje zdjęcia sobowtóra Carlosa. Okazuje się, że to szaleniec, który chce ukraść tożsamość Manosy.
Komandos opowiada jej o całym wydarzeniu oraz werbuje do pomocy przy odnalezieniu córki. Stephanie pomaga przyjacielowi, jednak nie wie, co ją czeka. Czy wszystko zakończy się szczęśliwie? Sprawdźcie sami.
Okładka tym razem jest pomarańczowa. Osobiście wolałam wygląd okładek kilku pierwszych tomów. Nie chcę w tym miejscu powielać tego, o czym pisałam w podsumowaniu recenzji Najlepszej Jedenastki. Zaznaczę więc tylko, że książka Parszywa Dwunastka jest naprawdę świetna i wracam teraz do kompletowania serii o tej łowczyni. Z niecierpliwością oczekuję ukazania się w Polsce trzynastego i kolejnych tomów.


Recenzja dla:
Nastek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...