niedziela, 13 lipca 2014

„Czerwony Kapitan” - Dominik Dán

Czasami jest tak, że dodatki i wykończenia psują cały efekt finalny. Niestety, jest też tak z „Czerwonym Kapitanem” Dominika Dána. Książka zapowiadająca się na niezły kryminał ery postkomunistycznej została zmiażdżona przez przytłaczający wątek tajemnic kościelnych. W efekcie końcowym otrzymaliśmy lekturę lekko „niestrawną”.

Podgląd


Fabuła rozpoczyna się obiecująco. W trakcie przebudowy cmentarza robotnicy natrafiają na trumnę skrywającą mroczną tajemnicę. Zmuszeni na zbadanie niezwykłej sprawy policjanci z brygady kryminalnej natrafiają na trudności w postaci zmowy milczenia hierarchów kościelnych, jak i własnych przełożonych. Sama sprawa kryminalna jest nietypowa, ponieważ od początku wiemy, bądź domyślamy się kto zabił. Bardziej zastanawiamy nad tym, co było motywem zbrodni i tajemnicą, której nie zdradziła ofiara. Jednak jej rozwiązanie jest rozczarowujące i przyznam, że mi się nie podobało.

Nawet dość zaskakujący i nie do końca jednoznaczny finał nie ratuje powieści. Do zalet można zaliczyć natomiast żywe,”wielowymiarowe” postacie oraz klimat Słowacji postkomunistycznej. Pozwalają one wczuć się w pierwszą połowę książki i jakoś przebić się przez jej drugi kawałek, psujący efekt całości.


Dominik Dán miał szansę stworzyć książkę lepszą wykorzystując potencjał tkwiący w kryminale rozgrywającym się w epoce postkomunistycznej. W rzeczywistości napisał książkę, którą można przeczytać, ale niektórym czytelnikom (mnie) przyjdzie to z pewnym trudem, spowodowanym niesmakiem. 


Recenzja dla :

Media Rodzina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...